"Okazyjna" Yamaha XT125X
Nie ukrywam, że zawsze miałem chcicę na SM, jednak będąc świadomym kosztów eksploatacji, zawsze decydowałem się zabić marzenia o tym typie motocykla w zarodku. Bierze się z tego, że nie mogę pozwolić na to, alby moim pierwszym motocyklem stał się sprzęt bez homologacji, która i tak była by praktycznie bez użyteczna, bo przy sprzyjających umiejętnościach jeźdźca nie starczy paliwa (w do pełna zalanym zbiorniku), aby przejechać od stacji do stacji. Tak więc poszukiwałem motocykla który zachowywał by się mniej więcej jak supermoto, jednak z silnikiem 4t i na podzespołach, które nie zamordują mojej kieszeni przy pierwszej usterce.
Napotykałem juz sprzety w pewnym stopniu odpowiadające kryteriom " ekonomia+dynamika+części w ziemskich cenach"Np: Yamaha WR125X lub bardziej terenowe odpowiedniki ( Yamaha WR125R, Kawasaki KLX125, HondaCRF250M itd)
Wszystkie te motocykle mają narazie jedną zasadniczą wadę, która odrazu dyskwalifikuje je w moich oczach... CENĘ. Z uwagi na to, ze takie wynalazki są nowością na rynku, nie idzie dostać starszych egzemplarzy, a na nowsze zwyczajnie nie mam budżetu.
Dziś byłem na oględzinach Yamaszki w bardzo okazyjnej cenie(4999zł) Ponieważ nie było daleko, postanowiłem ze nie ma na co czekać, i w południe pojechaliśmy z tatą obejrzeć tą "imitację" supermoto. Całość zaprezentowała sie pozytywnie (na pierwszy i drugi rzut oka)
Właściciel twierdzi, ze dzieki zimowemu remontowi silika w magiczny sposób z przebiegu ~36000km zrobiło sie 6-7 tys. km. Nie miałem żadnych pytań co do stwierdzenia sprzedawcy. Wsiadłem i przejechałem sie do końca uliczki. Pierwszą rzeczą zaobserwowaną po ruszeniu było nietypowe wrażenie siedzenia na rowerze, w którym dodatkowo kierownica jest bardzo przysunięta do kierowcy, co nie sprawiało poczucia bezpieczeństwa. Zaskakująca lekkość w przyspieszaniu i zmiany biegów na wyższe niemal sprawiła, ze zapomniałbym, o tym, ze nie wiedziałem, jak hamulce poradzą sobie z wytraceniem prędkości. Naszczęście nie spotkała mnie pod tym względem większa niespodzianka, nie licząc bardzo nieprzyjemnie piszącego tylnego hamulca (właściciel twierdzi, ze "przypadkowo" przegrzały mu się klocki). Oceniając zachowanie na drodze na 4+ zjechałem pod garaż sprzedawcy i zacząłem poszukiwania przyczyny akustycznej aktywnosci tylnego hamulca, przy okazji natykając sie na karygodne "mocowanie" wydechu do silnika (foto)
Ponadto dziwne zacieki oleju na silniku:
A obchodząc moto dookoła, zauważyłem ślad po "podrasowywaniu" tłumika, chociaz trzeba powiedzeć, że raczej skutecznym, bo dźwięk wydobywający sie z wydechu jest naprawde śliczny.
Tak więc biorąc pod uwagę fakt, że stan tego motocykla mówi, że przeszedł juz wszystko i jeszcze więcej, decyduję się poszukiwać dalej pierwszego motocykla do 5 000zł.








